Uwielbiam atrakcyjne napoje bezalkoholowe. Czysta woda lub woda z dodatkiem aromatycznych ziół i owoców spełnia swoje zadanie, czyli nawadnia, ale nie wywołuje u mnie szczególnej ekscytacji. Odkąd znacząco ograniczyłam spożycie alkoholu, zaczęłam wieść bardziej udomowiony tryb życia. Bardzo wcześnie chodzę spać i wcześnie wstaję. Wiosną i latem, kiedy pogoda zachęca do spędzania czasu poza domem, szukam bezalkoholowych alternatyw, które jednocześnie nie byłyby cukrowymi bombami. Bardzo lubię domowej roboty kombuchę i schłodzone napary. Mam słabość do włoskiego chinotto (ziołowy napój gazowany, niestety zawierający cukier).
Wielkim odkryciem okazała się Jaljeera (czyt. dżaldżira), czyli indyjska lemoniada. Jest to napój bardzo zaskakujący, jak na indyjskie standardy, bo nie zawiera cukru (choć oczywiście, niektórzy sprzedawcy dodają parę łyżek na życzenie klienta).
W Rishikeshu, tuż obok naszej uliczki stał wózek z owocami i buteleczkami, zamkniętymi malutkimi limonkami. Myślałam, że to słodko-kwaśna lemoniada, okazało się jednak, że to coś o wiele lepszego.

Smak jaljeery jest intensywny, trochę pikantny. Zaskakuje europejskie podniebienie, bo nie jesteśmy przyzwyczajeni do wytrawnych, słonawych napojów. Przypomina trochę wytrawny tonik. Dobrze gasi pragnienie i doskonale działa na trawienie.
Składniki na 1l jaljeery:
1 szklanka liści mięty
1 szklanka liści kolendry
Sok z dwóch limonek lub jednej cytryny
3cm świeżego imbiru
2 łyżki stołowe nasion kuminu, można je wcześniej podprażyć
1 łyżka czarnej soli
4 szklanki wody
Do blendera włóż zioła, imbir, ziarna kuminu, czarną sól, sok z cytryny. Zblenduj na jednolitą masę, w razie potrzeby dodaj chlust wody. Następnie wlej 4 szklanki wody, wymieszaj i przed podaniem przecedź przez sito. Podawaj schłodzoną lub z kostkami lodu.
Uwaga! Ten napój naprawdę wychładza organizm. Jaljeerę ze zdjęć przygotowałam w ostatni piątek, wypiliśmy dużą szklankę po tajskiej kolacji ze znajomymi i trochę zostało na następny dzień. W sobotę rano, Karthik poszedł grać w piłkę, mimo śniegu, a ja przygotowałam sobie leniwe śniadanie do łóżka – kanapka z awokado (pierwsze od 3 tygodni, naprawdę ograniczyłam spożycie) i szklaneczka jaljeery. Nie wiem, czy to sugestywny obraz padającego śniegu za oknem, czy jaljeera, ale zrobiło mi się bardzo zimno i pobiegłam do kuchni żeby zrobić rozgrzewające złote mleko.

Lato przybywaj!