O nas

Masala po polsku to nie tylko zbiór przepisów. To także opowieść o naszych codziennych rytuałach, procesie akulturacji w Polsce i o tym, jak wspólne gotowanie zbliża ludzi.
Miłość do jedzenia wyniosłam z domu, choć zaczęłam gotować dopiero, kiedy na dobre osiadłam w Polsce. Paradoksalnie, podczas pięciu lat spędzonych we Włoszech, na gotowanie szkoda mi było czasu. Zamiłowanie do egzotycznych smaków i nowinek kulinarnych zaszczepiła we mnie mama, która twierdzi, że nie lubi gotować, choć robi to doskonale. Zapewne część talentu kulinarnego odziedziczyłam po babci, specjalistce od dań mącznych, acz pierogi i makarony wychodzą mi przeciętnie. Podobno mój prapradziadek był cukiernikiem w Bristolu, ale nie odziedziczyłam po nim umiejętności budowania wielopiętrowych, misternych tortów. Co zatem wychodzi mi dobrze? Codzienne gotowanie, bez stylizacji, przepisów odtwarzanych co do joty i skomplikowanego planowania.

Choć moje kulinarne upodobania do tej pory oscylowały w okół w rejonu basenu Morza Śródziemnego, wraz z przeprowadzką Karthika do Polski, dania kuchni indyjskiej zaczęły coraz częściej gościć na naszym stole, a ja zaczęłam tę kuchnię coraz lepiej rozumieć i doceniać. Karthik za to odkrył, że gotowanie wcale nie jest takie trudne i nie tylko wyszukuje przepisy, ale też aktywnie uczestniczy w ich realizacji. Czerpiemy z rodzinnych tradycji z obu kontynentów, ale tworzymy też własne wersje przepisów. Dużo o jedzeniu rozmawiamy w kontekście antropologicznym. Interesuje mnie jak to, co spożywamy wpływa na naszą kulturę i na nasze życie społeczne. Masala po polsku będzie miejscem, gdzie tymi przemyśleniami zamierzam się dzielić.