Kiedy nastaje kalendarzowa lub menstruacyjna jesień, gdy bardziej mi się nie chce niż chce, ratuje mnie zupa, która robi się sama. Krem z pieczonych pomidorów, papryki i masła migdałowego sprawia, że w środku czuję Andaluzję, choć na zewnątrz Mazowsze. Nie trzeba go doglądać, można uciąć sobie drzemkę, obejrzeć ulubiony serial. To świetna zupa do zawekowania (lepiej bez masła by miała stabilniejszą formułę). Kiedy ogarnia nas słabość, albo kiedy przemarźniemy na kość – taki słoik to skarb! Warto wykorzystać te dni kiedy rozpiera nas energia i entuzjazm by przygotować sobie krem na czarną godzinę.
Składniki na 4 porcje
2 czerwone papryki
1 kg pomidorów lub 500ml passaty
1 główka czosnku
dwie czubate łyżki masła (po dodaniu 1 łyżki sprawdzam smak i ewentualnie dodaję drugą łyżkę)
sól do smaku
Piekarnik rozgrzewam do 180 st. Pomidory kroję na połówki i przeciętą stroną do góry układam na blasze do pieczenia. Polewam oliwą i solę, pomiędzy pomidory wkładam główkę czosnku. Wkładam na dolną półkę do piekarnika. Nad pomidorami, na drugiej blasze kładę dwie umyte i osuszone papryki w całości. Nastawiam na 40 minut i zajmuję się czymś innym.
Po 40 minutach pomidory powinny już być podpieczone, w zależności od tego ile miały w sobie wody, albo bardziej pływają, albo bardziej się skurczyły. Zdejmuję je z blachy i przekładam do garnka. Czosnek wyciskam ze skorupek. Przez pieczenie stał się kremowy i słodkawy, stracił ostrość. Papryka powinna jeszcze chwilę się podpiec. Jeśli mam czas to wrzucam ją jeszcze na 15-20 minut na 200 st. Jeśli nie mam już cierpliwości to rozgrzewam grill w piekarniku na 240 i wkładam ją jeszcze na 5 minut. Skórka powinna dobrze zbrązowieć, może się nawet trochę przypalić. Upieczone, jeszcze gorące papryki zamykam w pojemniku na 10 minut żeby trochę ostygły. Dzięki temu dużo łatwiej będę mogła je obrać. Papryki pozbawione skórek dodaję do pomidorów z czosnkiem i wszystko blenduję na krem. Przyda się tutaj blender na nóżce, tzw. żyrafa. Jeśli zupa jest za gęsta dolewam trochę wody, naprawdę wszystko zależy od pomidorów. Na koniec dodaję czubatą łyżkę masła migdałowego, jeśli pomidory były bardzo kwaśne, dokładam jeszcze trochę, aż uzyskam idealny balans smaku – dużo umami, słodyczy, przyjemnie orzechowej słoności. Grzanka z chleba razowego posmarowana domowym pesto na pewno nie zawadzi, kawałek twardego sera również.
Modyfikacje
Gdy sezon na pomidory się kończy, zamiast kupować pomidory bez smaku, lepiej zastąpić je dobrej jakości pomidorami z puszki, lub passatą. Masło migdałowe można zastąpić masłem fistaszkowym lub dodać uprażone, drobno zmielone migdały. Moim zdaniem lepiej pasuje do tego przepisu masło z drobnymi kawałkami orzechów, najlepiej niezawierające stabilizatorów i oleju palmowego.
Pasteryzacja na sucho
Na wstępie wspominałam o przygotowaniu kremu z papryki na czarną godzinę. Pasteryzacja na sucho jest banalnie prosta: do wyparzonego w zmywarce słoika wlewam zupę, zakręcam i wstawiam do zimnego piekarnika. Nastawiam na 130 st na 40 min. Po upływie 40 minut, uchylam piekarnik, czekam aż słoik wystygnie, ok 30 minut.