Miód na gardło

Spadek odporności, przyplątujące się infekcje – co robić? Koniec roku nie zawsze bywa łaskawy dla zdrowia. Od kilku tygodni próbuję usunąć z organizmu wilgoć. Nie jem produktów wychładzających, wyeliminowałam banany, żółtka jajek, jogurty, chleb na zakwasie, jem bardzo mało rzeczy surowych. Za to dużo u mnie teraz ziaren, kasz, strączków i przypraw (ale to akurat żadna nowość). Czytam „Terapię pożywieniem” i powoli zagłębiam się w tajniki żywienia wg tradycyjnej medycyny chińskiej. Widzę bardzo dużo punktów stycznych z tradycyjną kuchnią indyjską, w której równoważenie smaków i właściwości potraw jest bardzo ważne.

Kiedyś, gdy moje ciało domagało się uwagi, przestawało funkcjonować perfekcyjnie szukałam jak najszybszego sposobu na poradzenie sobie z problemem. Nie szukałam przyczyny, likwidowałam głównie skutki. Mało robiłam dla siebie rzeczy wspierających, raczej wykorzystywałam zasoby do końca, by później ze zdziwieniem zauważyć, że gdzieś powstał deficyt i ze zniecierpliwieniem oczekiwałam natychmiastowej regeneracji. Odkąd patrzę na swoje ciało i swoje życie z większą wyrozumiałością, dużą przyjemność sprawia mi dbanie o siebie i wdrażanie działań długofalowych. Kilka tygodni temu przygotowałam leczniczy miód. Niezły zajzajer. Jest w nim cebula, czosnek, goździki. Prawdziwa bomba antyseptyczna na ból gardła, osłabienie, pierwsze objawy przeziębienia.

Składniki:
1 cebula pokrojona w plastry
6 ząbków czosnku
6 goździków
1 łyżka kurkumy
płynny miód

Na dnie słoika 250 ml układam plastry cebuli, czosnek, goździki i posypuję kurkumą. Całość zalewam miodem i odstawiam w ciemne miejsce na 2 tygodnie. W ramach profilaktyki jem jedną łyżeczkę dziennie, a gdy nadejdzie choróbka – 5,6 łyżeczek dziennie.

1 Comment

Dodaj odpowiedź do Beata Zając Anuluj pisanie odpowiedzi